• +48 513 460 460
  • Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

Ryzykujemy z Indian Wells

- Przed nami wylot do Budapesztu. Potem zaryzykujemy i polecimy do Indian Wells, gdzie zapewne do ostatniego dnia nie będzie jasne, czy dostaniemy się do kwalifikacji. W razie, gdyby się nie udało, mamy plan B - możliwe, że polecimy do Meksyku na turniej w Guadalajarze - mówi o planach Igi Świątek trener Piotr Sierzputowski.

Jakie są Twoje wrażenia z turnieju Fed Cup w Zielonej Górze?
- Jeśli chodzi o formę Igi, nie jestem do końca zadowolony. Sam turniej, występ w nim, oceniam bardzo dobrze, było to dla Igi korzystne.

Skąd wspomniany przez Ciebie spadek formy u Igi?
- W trakcie sezonu nie da się przez cały czas utrzymać wysokiej dyspozycji. Zawodniczki grają co tydzień i całkowicie normalnym jest, że raz wypada się lepiej, a raz gorzej. Iga zagrała dobrze w Australii, nieźle w Auckland gdzie się rozgrywała i ten spadek formy musiał przyjść. Szkoda, że przyszedł akurat tutaj. To był ciężki tydzień - trochę stresu, innej atmosfery, w efekcie Idze ciężko było wpaść w rytm, złapać tempo piłki, przyzwyczaić się do nawierzchni obiektu. Cały turniej grała jak na siebie słabo, ale w spotkaniu z Jastremską widać było postęp mentalny w stosunku do pierwszych meczów. Do tego doszły bardzo fajne występy deblowe w parze z Alicją Rosolską. Dziewczyny zgrywają się, a Iga coraz więcej rzeczy potrafi i widać, że ma z gry w deblu przyjemność, że to nie jest dla niej kara. Cały Fed Cup uważam za udany dla naszej kadry. Być trzecią drużyną wśród takich zespołów jak Rosja, Estonia czy Ukraina to naprawdę dobry wynik, zwłaszcza że z Ukrainą wygraliśmy, a to drużyna ponad nasz rankingowy poziom. Trochę ponad tydzień temu Jastremska wygrała z Magdą Linette w półfinale w Tajlandii i zwyciężyła w całym turnieju. To są dziewczyny, które naprawdę dobrze grają.

W Zielonej Górze Iga zagrała pięć meczów. Spodziewaliście się, że Dawid Celt będzie na nią stawiał tak często?
- Zakładałem nawet, że Iga zagra sześć spotkań. Wiedzieliśmy, że Magda Linette wraca prosto z turnieju w Tajlandii i była obawa, że nie będzie w pełni sił do gry dwa razy dziennie. Nie wiedzieliśmy w jakiej dyspozycji będzie Magda Fręch. Okazało się, że była w niezłej formie i mogłaby grać więcej, ale Dawid stawiał na Igę i fajnie. Iga jest trochę zmęczona, ale bez przesady. Po powrocie do Warszawy ma treningi tenisa i ogólnorozwojowe, a dodatkowo sporo czasu poświęcamy odnowie i pracy z fizjoterapeutami.

Przed Wami wylot do Budapesztu na Hungarian Ladies Open (pula 250 tys. dolarów). Z jakimi założeniami wyruszacie na Węgry?
- Chciałbym, żeby Iga przeszła eliminacje, zobaczymy jak się to wszystko ułoży. Po Budapeszcie zaryzykujemy i pojedziemy do Indian Wells, gdzie zapewne do ostatniego dnia nie będzie jasne, czy dostaniemy się do kwalifikacji. W zeszłym roku Magda Fręch, z rankingiem 137. czy 138., nie zdołała się załapać, a Iga jest sklasyfikowana na 140. miejscu, więc będzie bardzo ciężko - to jeden z najbardziej obleganych turniejów w roku. Jeśli Iga nie dostanie się do Indian Wells mamy plan B - możliwe, że polecimy do Meksyku na turniej w Guadalajarze (125 tys. dol), a potem wrócimy do Stanów na kwalifikacje Miami Open. Jeśli nie zdecydujemy się na wyprawę do Meksyku, to po prostu będziemy trenować w Indian Wells.

Jak radzicie sobie z podróżami? Boże Narodzenie spędziliście w Japonii i Nowej Zelandii, potem była Australia, za moment Węgry i USA...
- Lekko nie jest, ale takie jest życie tenisisty. Magda Linette opowiadała nam, że miała rok, w którym nie grała turniejów tylko przez sześć tygodni. To co my robimy to i tak pikuś przy niektórych zawodniczkach grających na najwyższym poziomie. My tak naprawdę dopiero się z tym wszystkim oswajamy i przyzwyczajamy.

Warto podkreślić, że Iga ma do tego obowiązki szkolne.
- Otóż to. I podczas gdy ja jestem zdania, że nie we wszystkim trzeba być perfekcyjnym, Iga próbuje być perfekcyjna także w szkole. Czasem to trudne do pogodzenia. Dziś na przykład była w szkole od 8:00, po 10:00 spotkaliśmy się na treningu, po którym wróciła na lekcje. Jeśli doliczymy do tego dojazdy okaże się, że Iga zaczyna swój dzień przed 7:00, a wraca do domu na godzinę 19:00 - 20:00.

rozmawiała: Małgorzata Chłopaś


Legia Warszawa - sekcja tenisaLegia Warszawa - sekcja hokejaLegia Warszawa - sekcja biegowaLegia Warszawa - kolarska